środa, 30 czerwca 2010

Chcę umrześć (część dwudziesta)

Wszyscy na mnie patrzyli.
Po długim czasie znowu jestem w szkole.
Idę do mojej klasy.

Basia siedzi koło jakiegoś chłopaka, jest bardzo ładna. I arogancka.
Idę do mojej starej ławki.
Nikt tam nie siedzi. Czemu?Czy ja jestem przyczyną?

Basia, moja była przyjaciółka, podeszła do mnie.
,,Hej" powiedziała
,,Co chcesz? Zrujnować znowu moje życie?"
,,Nie" powiedziała ,,Tylko chcę ci coś powiedzieć"
Ona chce mi coś powiedzieć? Nie rozmawiałyśmy od paru miesięcy.
,,Tomek....on założył się z innym chłopakiem. On cię nie lubi. Zakład brzmiał : Czy kiedykolwiek go pocałujesz.... Więc pocałowałaś. A on wygrał." wyjaśniła
O czym ona mówi?
Zakład?
Myślałam że on mnie lubi?
Zaśpiewał dla mnie.
Tyle razem zrobiliśmy!
A to był tylko zakład?


Moja była przyjaciółka znowu zrujnowała mi życie.
,,Jesteś głupią dziewczyną! Myślisz tylko o sobie! Nie na widzę cię! Idź stąd!" zaczęłam płakać
,,Tylko chciałam powiedzieć ci prawdę. Jeżeli tego nie rozumiesz to jest twój problem" odpowiedziała...
Mój problem?

Nie nawidzę jej.
Nie nawidzę mojego życia!
Nie nawidzę Tomka!
Nikt mnie nie lubi!

Nagle ją zaatakowałam.
Skoczyłam na nią i upadłyśmy na ziemię.
Inni przyszli do klasy.
Mogłabym ją zabić.
Zasłużyła na to!
Zniszczyła całe moje życie!
Jest wielką kłamczuchą!

Chłopaki próbują mnie zabrać...
Ale ja nie chcę przestać!

Nie nawidzę jej.
Nie mam nic do stracenia, bo sama jestem stracona.

Brak komentarzy: